Yoochun siedział w małej taksówce rozmyślając gdzie mógłby znaleźć Changmina. Stwierdził jednak, że najpierw przyda mu się szybki prysznic i zmiana tych śmiesznych ciuchów. Samochód właśnie zatrzymywał się przed wysokim na 10 pięter budynkiem. Mężczyzna zapłacił i wysiadł z taksówki. Od razu skierował się do recepcji nie tracąc po drodze czasu na zatrzymywanie się w jego ulubionych butikach. Zameldowanie się zajęło mu dosłownie sekundy. Wszyscy go tu dobrze znali. Jego rodzice przeważnie wybierali ten hotel kiedy już zmuszeni byli zatrzymać się w Korei. Nazwisko i pieniądze dużo tutaj znaczyły. Yoochun podziękował recepcjonistce z serdecznym uśmiechem i popędził w stronę windy. Normalnie skorzystałby ze schodów, ale akurat teraz zależało mu na czasie. Nie lubił małych i ciasnych pomieszczeń. Kiedy pewnego razu w dzieciństwie młodszy brat zamknął go samego w mikroskopijnej wielkości spiżarni, czuł się nie pewnie w miejscach takich jak winda.
„Czy źle się pan czuje?”
„Nie wszystko ze mną w porządku.”
Yoochun przykrywał twarz ręką. Nie dziwiło go wcale to, że ludzie jadący z nim w windzie się na niego gapią. W tamtej chwili myślał tylko nad tym, żeby wreszcie znaleźć się na 5 piętrze i wysiąść z tego piekielnego urządzenia. Coraz ciężej mu się oddychało. Czuł, że jeszcze chwila, a wpadnie w panikę. Wreszcie drzwi się rozsunęły, a on taranując wszystkich na około wyleciał z windy i wylądował na przestronnym, fioletowym holu.
„Cholera! Nigdy więcej!”
Wyjął z kieszeni elektroniczny klucz wyglądem i wielkością przypominający najzwyklejszą kartę kredytowa i przeciągnął przez czytnik umieszczony przy drzwiach. Wnętrze było bardzo przestronne. Przywodziło na myśli duży kilku pokojowy domek jednorodzinny, ale na Yoochunie nie zrobiło to zbyt wielkiego wrażenia. Był do tego przyzwyczajony. Jak sam twierdził, oglądając stare fotografie z dzieciństwa, na których biegał jeszcze w pieluchach, jego własna kołyska była większa niż pokój niejednego z jego rówieśników. Wyskoczył ze wszystkich przymałych ciuchów jakie miał na sobie i wszedł pod prysznic. Od razu poczuł się lepiej. Poskładał pożyczone rzeczy w równą kostkę i zapakował w reklamówkę po puszystych hotelowych kapciach, które właśnie włożył na nogi. Zauważył, że pomimo skąpego ubrania i niskiej temperatury na zewnątrz, było mu dość ciepło.
„Chyba muszę się więcej całować. Jak widać dobrze to na mnie wpływa.”
Uśmiechnął się pod nosem. Z czego on się tak cieszył? Bardziej w tym momencie powinny targać nim jakieś niestłumione i bliżej nieopisane emocje. Ale jak sam zauważył to co działo się z nim teraz też było niestłumione i bliżej mu nieznane. Ostatnio się tak czuł kiedy… No właśnie kiedy ostatnio się tak czuł? Chyba wtedy kiedy poznał Changmina. Przystojny, wysoki i grzeczny ponad przeciętną chłopiec. Właśnie tak go wtedy postrzegał. Jak na 5- latka był bardzo zdolny i potrafił manipulować ludźmi. Wszystkie dziewczyny ze starszej grupy zawsze do niego lgnęły, a on potrafił zawsze uprzejmie je spławić, co skutkowało tym, że jeszcze bardziej się do niego kleiły. Yoochun zdołał kilka razy podejrzeć jego zachowanie, sposób w jaki jadł, siedział, mówił, a nawet to w jaki sposób korzystał z toalety. Miał do tego raczej mało okazji. Głównie bywał w przedszkolu, żeby odebrać swojego młodszego braciszka, który akurat załapał się z małym Changminem do jednej grupy. Jak się tak zastanowić to chyba był w nim nawet zakochany. Taka nic nieznacząca szczeniacka i do tego nieodwzajemniona miłość. Tak to było właśnie wtedy. Ostatnio takie dziwne emocje targały nim jakieś 15 lat temu i powróciły w dniu dzisiejszym.
„Aish! To chyba nie za dobrze. Muszę to jak najszybciej wyjaśnić, bo inaczej nic dobrego z tego nie wyjdzie.”
Jakby spojrzeć na to wszystko z perspektywy czasu to mogło wyjść coś dobrego. W końcu z Changminem zostali najlepszymi przyjaciółmi. I nawet kiedy wyprowadził się do Japonii dalej utrzymywali znajomość, aż do dnia dzisiejszego kiedy to wszystko właśnie miało się zepsuć. Yoochun odpędzić od siebie czarne myśli i skoncentrował się głównie na tym, żeby odzyskać zaufanie przyjaciela. Ubrał się w to co miał przy sobie. Wysuszył jeszcze tylko włosy i już był w pełni gotowy do wyjścia. Pościelił jeszcze sobie łóżko przed wyjściem, tak na wszelki wypadek. W końcu nie wiedział co może się wydarzyć po drodze i czy na pewno wróci do hotelu będąc w pełni świadomym. Chwycił jeszcze tylko zawiniątko, które wcześniej przygotował i już słychać było jedynie głośne trzaśnięcie drzwiami.
~O_O~
"Changmin, proszę, wybacz mi!"
Yoochun wrzeszczał uczepiony rękawa kolegi. Prawie, że leżał na ziemi oczyszczając dokładnie każdy jej kawałek swoimi nogawkami. Przeprosiny jednak nie podziałały. Czyli pozostało to co przygotował na wypadek kompletnego fiaska. Po prostu błagał. Już chyba bardziej nie mógł się poniżyć. Co jakiś czas spoglądał na Changmina, którego chyba bawiła cała ta sytuacja.
"Dobra."
"Co??"
"No wybaczam ci"
"Naprawdę?"
"Jeśli jeszcze raz o to spytasz to mogę zmienić zdanie"
"O.. dziękuję, dziękuję, dziękuję. Naprawdę tak bardzo się ciesze..."
"Widzę, ale czy mógłbyś już puścić moje ramię? Zaraz mi je urwiesz!"
Chłopak strzepnął kolegę i odsunął się na jakieś 2 metry nie wiedząc co może mu jeszcze odbić. Wygładzić rękaw swojej bluzy, na której zostały jakieś dziwne mokre ślady. Nie wiedział tylko czy to od łez czy może Yoochun bezczelnie obślinił go tak na wypadek gdyby ten mu nie wybaczył. Wzdrygnął się z obrzydzenia i postanowił, że jak ją tylko zdejmie to na pewno ją spali.
"Skąd wiedziałeś gdzie mnie szukać?"
"No zastanówmy się" Yoochun siedział na ziemi po turecku i udawał, że nad czymś intensywnie myśli "Nie było Cię w domu, więc stwierdziłem, że na pewno poszedłeś do Junsu. To chyba proste?"
"YAH!!!"
Changmin wydarł się tak, że na pewno było go słychać w całym budynku. Obserwował szaleńczym wzrokiem Yoochuna, który tym razem kulił się w jakimś kącie ze strachu przygryzając opuszki palców.
"MYŚLISZ, ŻE SIEDZĘ TYLKO W DOMU?! ŻE NIE MAM NIC INNEGO DO ROBOTY?!"
"To nie tak." A właśnie, że tak. Yoochun bił się z własnymi myślami. Musiał ostrożniej dobierać słowa. "Co mógłbyś robić w środę wieczór? To chyba normalne, że przewidziałem gdzie się wybierasz. Trochę cię już znam."
"Jak widać ja ciebie nie. Kto ci w ogóle dał prawo całować Junsu?"
Changmin chodził zdenerwowany wzdłuż klatki schodowej. Yoochun monitorował dokładnie każdy jego ruch i czekał na moment, w którym mógłby się bezpiecznie podnieść nie narażając się tym samym na jakiegoś niespodziewanego kopniaka. Changmin raczej nie panował nad swoją siłą kiedy był wkurzony. Po prostu wyżywał się na tym co miał pod ręką. Teraz idealnym celem był Yoochun, a w dodatku był on sprawcą całej tej nieprzyjemnej sytuacji.
"Już ci mówiłem, że to nie tak" A właśnie, że tak. "AAAA! Przestań mnie nawiedzać!"
Yoochun wrzeszczał jak opętany zupełnie nie zwracając uwagi na rozbawionego sytuacją Changmina, który przyglądał się dziwnym tańcom odprawianym tuż przed jego oczami.
"Coś cię gryzie?"
"Nie wszystko w porządku" Yoochun uśmiechnął się i stanął w miejscu " Już ci mówiłem, że to nie tak jak myślisz. Byłem tam, bo martwiłem się o ciebie. Usłyszałem tylko, że Junsu kłóci się z kimś ..."
"Nie spoufalaj się za bardzo z moimi znajomymi! Od kiedy to jesteś na 'ty' z kimś kogo widziałeś raz w życiu przez kilka chwil?!"
Yoochun ponownie oddalił się od przyjaciela oczekując kolejnego wybuchu złości. Tym razem starał się być bardziej czujnym i obserwował go uważniej.
"Dwa razy" wyszeptał do siebie "Tak wyszło. Przepraszam. Chcę wszystko wyjaśnić, więc posłuchaj do końca...Jak usłyszałem, że "Junsu kłóci się z kimś w drzwiach i, że ten ktoś jest nad wyraz upierdliwy i niemożliwy do zniesienia,a w dodatku miał strasznie irytujący ton głosu..."
"YAH!! To byłem ja! Czy życie ci niemiłe? Chcesz się wytłumaczyć czy pogrążyć?"
"Kiedy ja mówię prawdę" Yoochun ponownie szepnął odwracając wzrok w kierunku ściany zupełnie tak jakby ta miała go przynajmniej do końca wysłuchać. " Przeprosiłem przecież! Ile razy mam jeszcze to zrobić?"
"Niech pomyśle? Przez następny miesiąc będziesz towarzyszył mi na każdym kroku..."
"Miesiąc?! Czy ty, aby czasem nie przesadzasz? To nie są normalne relacje między przyjaciółmi. Prawdziwi przyjaciele powinni sobie wybaczać bezinteresownie..."
"Bla, bla, bla... To jak zgadzasz się?"
"Eh. Nic ze sobą nie wziąłem. Nie mogę zostać tutaj miesiąc."
Yoochun starał się znaleźć już następne wymówki na wypadek gdyby Changmin zakwestionował tą pierwszą, ale w jego głowie zaistniała kompletna pustka. Taka jak wtedy, gdy w gimnazjum jakaś dziewczyna pocałowała go delikatnie w policzek, a on brutalnie wytarł się rękawem swojego mundurka krzycząc głośne "Ohyyyydddaaa". Jak się okazało była to jednocześnie przewodnicząca szkoły, gospodarz klasowy jego rocznika, pupilek wszystkich nauczycieli, a w dodatku córka największego partnera finansowego firmy jego ojca. W tamtej sytuacji żadna wymówka nie była dobra. Dokładnie wtedy odechciało mu się skupiać uwagę na nauce. I tak nie miał szans na dobre stopnie. Teraz przynajmniej jak Changmin zdecydowałby się go pocałować to wziąłby to za gest przebaczenia i na pewno uznałby za całkiem przyjemne doświadczenie.
"Ale kto powiedział, że masz tu zostawać. Ja mam ochotę odwiedzić Japonię. Zobaczyć jak kwitną wiśnie, odwiedzić kilka restauracji i spotkac się wreszcie z Twoją cudowną mamą"
"Zgadzam się na wszystko tylko powiedz, że mi wybaczasz"
"Jak uważasz. Wybaczam ci"
"To jak już mówiłem, nie chciałem, żeby tak wyszło naprawdę. Myślałem, że jak pomogę jakoś Jun...Znaczy twojemu znajomemu to i on mi pomoże. Dlatego go pocałowałem"
"Jak było?"
Yoochun został kompletnie zamurowany. Jak to jak było? Było cudownie! Po co on się w ogóle o to pyta. W końcu to Changmin miał przyjemność zasmakować Junsu w całości. On jedynie poczuł przedsmak tego wszystkiego. I miał ochotę na więcej.
"Po co się pytasz? Na pewno znasz odpowiedź."
"Yhym."
Changmin podał dłoń koledze, który tym razem bez strachu podniósł się z zimnej, kamiennej posadzki. Razem postanowili przeprosić Junsu za to co zaszło. Omijając szerokim łukiem windę weszli na schody przeciw pożarowe i za nim zdążyli zniknąć na półpiętrze usłyszeli tylko dźwięk nadjeżdżającej windy.
~O_O~
„Ja chyba tutaj czegoś nie rozumiem? Po pierwsze zerwałeś z Changminem…”
Junsu przytaknął. Teraz jak już wszystko z siebie wyrzucił wydawało mu się głupie to, że w ogóle miał przez tą sytuację jakieś wyrzuty sumienia.
„…po drugie odprowadziłeś go na lotnisko, bo miał zamiar wyjechać do Japonii, a tobie zrobiło się go szkoda. Potem przypadkowo potrąciłeś jakiegoś kolesia i zgubiłeś MP4. Okazało się, że to znajomy Changmina i przyszedł do Ciebie, bo nie może go znaleźć. Wtedy niespodziewanie zjawił się twój były i oznajmił, że nie mógł wyjechać, bo cię kocha…”
„Tak! Ile razy chcesz to wałkować? Przecież powiedziałem ci już wszystko, a ty powtórzyłeś to już ze sto razy. To nie jest materiał na książkę! Przestań mnie męczyć.”
Junsu wyciągnął się na kanapie stojącej w salonie. Odwrócił się na brzuch i podziwiał z tej pozycji widok z okna. Nareszcie widać tak długo oczekiwane słońce. Może jutro rano tez je zobaczy? Teraz wszystko powinno się już zacząć układać skoro nawet pogoda mu dopisuje.
„...,a potem ten cały Yoochun, czy jak mu tam, słysząc, że ktoś nie daje ci spokoju podszedł i cię pocałował, żeby odstraszyć natręta. Wtedy Changmin zobaczył co się dzieje i uciekł. Tamten zaczął krzyczeć za nim, a ty wyrwałeś mu MP4 i wygoniłeś za drzwi.”
Junho wyglądał tak jakby nie miał zamiaru kończyć. Wręcz przeciwnie miał ochotę jeszcze wysłuchać wszelkich szczegółów dotyczących zerwania, pocałunku i tego co było dalej.
„Ehh. To może na dzisiaj koniec. Co?”
„Nie ma mowy. Rzadko kiedy można usłyszeć od Ciebie takie zabawne historie.”
„Zabawne?! Dla ciebie to może i jest śmieszne, ale dla mnie to było coś strasznego. Zrozum to raczej nie byłą sytuacja, którą chce zapamiętać do końca życia, więc daj mi już spokój, albo cię wyproszę.”
„A co wystawisz mnie półnagiego na klatkę schodową? No wiesz co sobie ludzie pomyślą.”
Chłopak zaczął zwijać się ze śmiechu. Pierwszy raz widział brata, aż tak zakłopotanego. I pierwszy raz nie miał ochoty dawać mu żadnych rad. Nareszcie zdarzyło się coś spontanicznego. Coś z czego wreszcie może się ponabijać wiedząc, że nikogo nie skrzywdzi. Junho widział jedynie te pozytywne strony całej sytuacji. No albo raczej brak tych negatywnych.
„To wcale nie jest śmieszne!”
Wstał z kanapy i spojrzał z góry na leżącego na podłodze brata. Zmarszczył groźnie brwi i z taką miną wpatrywał się w niego przez kilka minut, dopóki tamten ponownie nie wybuchł śmiechem.
„A może ty się zakochałeś?” – spojrzał na Junsu z ukosa – „ No wiesz nigdy nic nie wiadomo. Jeden pocałunek potrafi zdziałać cuda. A tak jak już wróciliśmy do tematu to… hmmm… jak było?”
W głowie Junho układało się pytanie za pytaniem, na które potrzebował znać odpowiedzi, żeby zaspokoić swoją nieokiełznaną ciekawość. Wstał z podłogi i chwycił brata za barki pchając go z powrotem w kierunku kanapy, na którą posadził go delikatnie i sam usiadł obok. Objął go ramieniem i wzdychał co jakiś czas, jakby nad czymś głęboko ubolewał.
„No już dobrze! Jeśli jedynymi słowami, które będę musiał wypowiedzieć są ‘tak’ lub ‘nie’ to odpowiem na pytania. Bardziej wysilać się nie będę.”
Junsu wytknął język i schował twarz pod poduszką. Wiedział, że jak będzie musiał opowiadać o szczegółach tego co się zdarzyło, to na pewno znowu jego twarz będzie wyglądała jak płonąca czystym ogniem pochodnia. W tym momencie rozpłynął się właśnie pod wpływem chłodnej poduszki i nawet nie zwrócił uwagi kiedy to jego straszy brat zaczął zadawać te swoje głupie pytania. Tak jakby one miały urozmaicić jego życie.
„.. i czy coś czułeś kiedy on cie całował, i czy się zakochałeś, i czy znowu się spotkacie?”
Junho skończył biorąc głęboki wdech. Starał się jak najszybciej wszystko powiedzieć za nim Junsu się rozmyśli. Czekał chwilę na odpowiedź, której niestety nie uzyskał. Ściągnął z twarzy brata poduszkę i dalej czekał.
„No co ?”
„Słuchałeś mnie w ogóle? Czy raczej od początku nie miałeś takiego zamiaru?”
Przyciągnął Junsu w swoim kierunku, tak, że teraz mógł spojrzeć mu prosto w oczy.
„Oj słuchałem! Puść mnie!”
„To odpowiedz.”
Junsu zaczął intensywnie myśleć nad tym jakie pytania mógł zadać mu brat. Postanowił nie rozdrabniać się zbytnio i na wszystkie udzielić jeden, krótkiej odpowiedzi, która cisnęła mu się na język, od kiedy Junho zaczął robić się za bardzo upierdliwy.
„Spadaj”
Spojrzał w oczy brata z niemałym rozbawieniem na twarzy. Wiedział, że umowa była inna, ale raczej nie mógł zrobić nic innego. Przyznałby się wtedy, że zamiast go słuchać oddał się krótkiej chwili zapomnienia okładając się chłodną poduszką.
„Nie taka była nasza umowa. No tylko na jedno pytanie… Proszę”
Junsu zastanawiał się dlaczego tak bardzo mu zależy na tym wywiadzie? A może on faktycznie pisze jakąś książkę? Może bajki dla dzieci na dobranoc?
„Tylko jedno i daj mi już wreszcie z tym spokój”
Junsu wstał z kanapy i machnął ręką w kierunku brata, żeby się pospieszył. Sam chciał położyć się już do łóżka i wreszcie zasnąć.
„Podobało ci się?”
„Yhym”
Rzucił od niechcenia i zasłonił żaluzje w oknach. Teraz kiedy słońce już zaszło nie miał do czego przykuć wzroku. Spojrzał się na zdziwionego Junho, który wrzeszczał coś w stylu’ ‘ wiedziałem to’, lub ‘ tak jak myślałem’. Nie zwracając większej uwagi na zachowanie brata wszedł do swojej sypialni. Zapomniał zupełnie, że panuje tutaj kompletny chaos. Nie był tez do końca pewny czy będzie potrafił zasnąć w takim bałaganie. Postanowił jednak spróbować. Zdjął z siebie wszystko zostając jedynie w skąpo wyglądających bokserkach, które opinały idealnie jego tyłek. Wskoczył pod kołdrę i zapalił małą lampkę nocną znajdującą się obok łóżka. Musiał jeszcze sprawdzić zadania domowe.
„Idziesz już spać? Zaprosiłeś mnie po to, żeby iść spać?”
„Może innym razem dokończymy tą rozmowę teraz naprawdę nie mam czasu. Jestem naprawdę wykończony dzisiejszym dniem.”
Pomachał mu stosem zeszytów, które rozłożył na jasnej pościeli, i które miał zamiar właśnie zacząć sprawdzać. Wiedział, że to nie kulturalnie olewać ludzi w taki sposób, ale nic na to nie mógł poradzić.
„Masz! Miałem ci to przekazać!”
Junho zgniótł mały świstek papieru, który wyciągnął przed sekundą z kieszeni swoich spodni i cisnął nim w Junsu. Niefartem trafił akurat w oko. Roześmiał się tylko i bez pożegnania opuścił sypialnię. Junsu słyszał tylko głośno zamykane drzwi. Zeskoczył szybko z łóżka przekręcił zamek i na powrót wpełzł pod ciepłą pościel. Złapał papierek i powoli go rozwinął.
„Co?! Kawa za 5000 won? Oszaleli!”
Przewrócił paragon za druga stronę i przeczytał po cichu cały tekst. Nie miał Nawet najmniejszej ochoty się nad tym teraz rozwodzić. To była tylko i wyłącznie strata czasu. Po co miał marnować energie na kogoś zupełnie mu obcego? Odłożył świstek na stolik i już brał się za sprawdzanie tych nudnych prac domowych, kiedy musiał wstać, żeby otworzyć drzwi.
„Czego on znowu chce? Minęło zaledwie kilka sekund.”
Junsu wywnioskował, że jedyną osobą, która mogłaby w tym momencie dobijać się do drzwi, był Junho. Musiał najwidoczniej czegoś zapomnieć, co nie było nowością i już zdążył się do tego przyzwyczaić.
„Co znowu zostawiłeś?”
Junsu otworzył szeroko drzwi z zamiarem wpuszczenia do środka natręta. Ale już po kilku sekundach starał się już tylko nie myśleć o tym, że był właśnie w samej bieliźnie i robił się coraz bardziej czerwony.
Uwielbiam niespodziewane wizyty..oczywiście nie na własnej skórze XD
OdpowiedzUsuńGdyby mnie tak pocałował Junsu na przykład, to z miejsca bym się zakochała 8D No ale pozostawmy go Yoochunowi. Coś Changmin za szybko wybaczył, a że ostatnio oglądam z nim Paradise Ranch, to trochę mi to nie pasowało. Co ta telewizja potrafi ^^ Chociaż gdyby tak mu postawić obiad, czy coś...to pewnie z miejsca zapomniał by o sprawie XD Pairing MinFood jest niezastąpiony >XD
Changmin nie może zabrać Yoochuna ze sobą do Japonii...ehh, co za wredna istota z niego.
Teraz jeszcze Junsu będzie musiał się tłumaczyć przed tą dwójką. Mam nadzieję, że poskutkuje to wyjazdem samego Changmina. Zastanawiam się czy będzie u Ciebie Yunho...bo chyba do tej pory go nie wyłapałam, ale wcale za nim nie tęsknie, więc w razie czego nie musisz się rozpraszać XD
PS: Chyba jako jedyna wychwyciłaś u mnie, co tak naprawdę chodzi Junsu po głowie. Cieszę się, że jednak ktoś to wyłapał ^^
Nowa czytelniczka zgłasza się i oczekuje następnej notki bo fick opanował ją totalnie. Powiem, że czy ta się go przyjemnie (a natrafiłam na takie że pożal się borze nawet nie wiedziałam jak zacząć je czytać)
OdpowiedzUsuńteraz tylko musisz szybciutko dodawać nowe rozdziały a i mam pytanie czy w roli brata Junsu występuje u-know czy jego brat?
xoxox
Kami